To jest ten moment

Dzisiaj troszkę sobie powspominałam i szperając w starych plikach, znalazłam obrazek, od którego „wszystko się zaczęło”… Spojrzałam na datę i… Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że właśnie mija 10, słownie: dziesięć, powtórzę, bo chyba sama nie wierzę, DZIESIĘĆ lat, od kiedy zaczęłam robić to, bez czego (serio!) nie wyobrażam sobie dalszego życia…

 

Jestem Ci to winna

Teraz jest MILUBO, ale co było wcześniej? Część z osób, która wchodzi na stronę, na której obecnie się znajdujesz, wie, co było kilka lat wstecz, natomiast znacząca większość… kompletnie nie ma pojęcia! To jasne. Zupełnie normalne. Nigdy nie dbałam o to, żeby dać się „poznać w sieci”. Nigdy – celowo, nigdy – od początku do końca. Będąc tutaj możesz sobie pooglądać obrazki, wykonane przeze mnie realizacje, a także ofertę i cenniki. Nic nadzwyczajnego… NUDA.

Jednak może się zdarzyć, że jesteś jedną z tych osób, która doskonale wie, co tutaj się wyprawia i gdzie miało swój początek. Bardzo mi się marzy, żebyś właśnie w tym momencie się uśmiechnął lub uśmiechnęła, bo należysz do tych wyjątkowych osób, przed którymi już wcześniej odkryłam kawałek siebie.

…a więc jestem Ci to winna, żeby powiedzieć w końcu coś więcej!

 

 

Dziewczyna z Bieszczad

Pochodzę z Ustrzyk Dolnych i mam 25 lat. Biorąc pod uwagę tytuł tego wpisu – dobrze liczysz – miałam 15 lat, kiedy wybrałam swoją artystyczną ścieżkę i każdy dzień, a nawet często noc, spędzałam z ołówkiem w ręku.

Bardzo często słyszę: „Masz talent.” – nigdy nie wiem co powiedzieć. Podziękować? Oczywiście, dziękuję, ale to przede wszystkim ciężka praca, bolący kręgosłup i zniszczony wzrok! Dlatego właśnie chciałabym zacząć opowiadać Ci moją historię…

 

 

Nie jestem z łapanki

Długo zastanawiałam się nad tym, czy jestem osobą kompetentną, aby dzielić się swoim doświadczeniem i udzielać wskazówek. Co ja tam mogłam wiedzieć jako nastolatka, o pracy w branży graficznej, rysunku warsztatowym, malarstwie, historii sztuki, fotografii, czy też architekturze, światowym designie, projektowaniu, w ogólnym tego słowa znaczeniu, a także tajemniczych sformułowaniach, jak np. UX, aplikacjach mobilnych, składaniu pozycji książkowych, wydawaniu ich, aż w końcu sprzedaży, marketingu, produkcji… Co ja tam, pytam, mogłam wiedzieć?! Wtedy nawet, podejmując głos, byłabym zwyczajnie nieautentyczna! Oczywiście! Dobrze, że się wtedy zamknęłam… 🙂

Mijający czas uświadamia jednak, że im starszy jesteś oraz im więcej FAKTYCZNIE potrafisz, tym czujesz się głupszy – też tak masz? Sięgając myślami kilka lat wstecz czułam, że wiem naprawdę sporo, natomiast teraz – to, co wiem i potrafię, to ciągle za mało, aby czuć się w tej branży ekspertem.

Czas uczy pokory. Uczą jej też ludzie i caaaaała masa przykrych doświadczeń, bez których niestety (mówię całkiem poważnie) – nie wypracujesz sobie „twardego tyłka”, a płacz w poduszkę po usłyszeniu gorzkich słów krytyki – nie działa – sprawdzone info.

 

Jestem architektem

To chyba najfajniejsza rzecz, jaką mogę się chwalić. Poszłam po rozum do głowy i wybrałam te studia – z rozsądku. Całkiem nieźle mi się ten rozsądek „opłacił”, ponieważ wbrew różnym opiniom o studiach, mnie, dały one ogromnie dużo dobrego! Może to zabrzmi paradoksalnie, ale studia dały mi tyle łez, tyle nieprzespanych nocy, tyle potu czoła, tyle straconej kasy, tyle niepewności i stresu, co chyba nic w życiu! – i właśnie dlatego, jest to jedna ze wspanialszych rzeczy, które mnie spotkały!

W kolejnych wpisach chciałabym się z Tobą podzielić smaczkami odnośnie studiowania Architektury, a nawet POMÓC CI PRZETRWAĆ, kiedy Twój projekt okazuje się kolejnym „głaskaniem gówna”, drukarnia nie przyjmuje Ci plików do realizacji, a ODDANIE za godzinę…

 

Były bajki – była magia

Równolegle ze studiowaniem Architektury i Urbanistyki (później już tylko Architektury o specjalizacji Konserwacja Zabytków), ilustrowałam bajki dla dzieci.

Wymarzyło mi się to z dnia na dzień. Piszę całkiem poważnie! Pewnego dnia, odważyłam się to powiedzieć na głos, kiedy już na drugi dzień dostałam pierwszą propozycję ilustrowania baśni, a później kolejną… kolejną… i kolejną… Magia przyciągania?

Nigdy, przenigdy, NIC nie dzieje się bez cudownych ludzi, których spotykam, raz na jakiś czas, z większym lub mniejszym natężeniem „wspaniałości”. To właśnie ta WSPANIAŁOŚĆ tkwi w każdym projekcie, który udało mi się zrealizować. Czasem to wręcz nieprawdopodobne i wiąże się z tym masa zabawnych anegdot, które można opowiadać bez końca, po kilku dobrych… KAWACH.

Po bajkach, przyszła pora na serię książek o tematyce kreowania wizerunku. Właśnie pracujemy nad kolejną! (O poprzednich książkach możesz przeczytać w zakładce o firmie.)

W kolejnych wpisach pokażę Ci cienie i blaski pracy nad wydawaniem książki, ilustrowaniem jej i składaniem tekstu, a także o tym, jak wygląda współpraca z wydawcą, autorem i drukarnią.

Chciałabym informować Cię o postępach prac, pokazywać zaplecze projektowe, którego nie widać i być może często zapomina się też docenić!

 

– Chodźmy na kawę.

– Wpisz się w kalendarz.

Tak, to brzmi okropnie. Wiem. Niestety bardzo często odmawiam spotkań, bo nie mam czasu. Oczywiście, czas wolny jest ważny i nie, nie jestem pracoholiczką. To nie tak, że go nie mam. Po prostu nauczyłam się dbać o mój „zdrowy egoizm”, pielęgnuję go i głaskam przy każdej okazji. Kocham to, co robię i w wolnej chwili pracuję nad własnymi projektami, które NAPRAWDĘ są moją Pasją przez wielkie „P”. To dziwne w dzisiejszych czasach, żeby uwielbiać swoją pracę, do tego stopnia, aby po skończeniu jednej, móc mieć w końcu czas… POPRACOWAĆ. To źle brzmi. Fatalnie wręcz. A fe! Jeśli uda mi się znaleźć synonim (może masz jakiś pomysł?), na pewno zacznę go stosować do wyrażenia swoich zajętości!

Pracuję teraz nad cudownym projektem, którym TAK BARDZO chciałabym się Wam już pochwalić w kolejnych wpisach, że aż tupię nogami pod stołem, jak dziecko ciesząc się na moment, kiedy będę mogła swobodnie o tym mówić! Serio, będzie ekstra! Pokażę tutaj każdy etap prac (jak tylko nadejdzie TEN MOMENT), przedstawię rewelacyjnych ludzi, których poznaję i zarażam energią, zapraszając do współpracy… i… będę chciała dzielić się z Wami tym, co nabierze już materialną, nie tylko cyfrową, formę!

 

Milubo, to nie tylko firma, to moje życie!

Chciałabym zaprosić Cie do mojego świata i robić to tak często, ile tylko starczy mi sił! Raz w tygodniu pojawiać się tutaj będzie porcja fajnych tematów, w których pokażę Ci, nad czym właśnie pracuję, co robię i w czym się spełniam. Przedstawię Ci ludzi, których poznaję, podzielę się doświadczeniami i przede wszystkim – pokażę Ci porcję czegoś, co mam nadzieję, będzie cieszyć oko i koić duszę!

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w komentarzu poniżej! Możesz mi również wysłać wiadomość prywatną. Nawet zwykły uśmiech sprawi, że naprawdę poczuję sens w tym, aby w końcu pokazać zaplecze mojej codzienności, która godzina po godzinie, wypełniona jest pasją i miłością do sztuki, zarówno tej tradycyjnej jak i nowoczesnej – cyfrowej.

PS. Mój Drogi, Moja droga, jeśli zauważyłeś błąd ortograficzny, literówkę, czy jakikolwiek inny – zwróć mi uwagę! Nie jestem copywriterem, na pisaniu się najzwyczajniej w świecie NIE ZNAM i będzie mi ogromnie miło, jeśli powiesz mi o popełnionym błędzie wprost – nie obrażę się, tylko poprawię tak szybko, jak będzie to możliwe!:)

Ściskam!

A.